Upadek, czyli jak dorosnę to… pieprzyć Saszę Załuską. Chcę być Stellą Gibson!

The Fall usłyszałam od koleżanki z pracy i po pochłonięciu pierwszego sezonu byłam szczerze zdziwiona, dlaczego ten serial nie ma jakieś większej rzeszy fanów. Znalazłam w nim wszystko, co kocham w takich produkcjach o tematyce detektywistycznej:

  1. Główną bohaterką jest Stella Gibson – grana przez absolutnie cudowną Gillian Anderson – od której większość osób kreujących postaci kobiece powinna się uczyć. Nie jest to stereotypowa pani detektyw, na którą w domu czeka mąż i dzieci czy którą targają jakieś emocje wyssane z palca, bo się pokłóciła z tymże mężem, że za mało czasu poświęca dzieciom.
  2. Ogromnie mi się podobało, że darowano sobie oklepany motyw, jak to kobieta-policjant przez pół historii musi udowadniać wszystkim naokoło, że spokojnie równa się z facetami. Stella wie, że nie musi się upodabniać do mężczyzn ani ich poniżać, żeby wzbudzić w nich respekt.
  3. Równie mocno przypadło mi do gustu, jak pokazane jest codzienne życie antagonisty Stelli – Paula Spektora aka Dusiciela z Belfastu aka seryjnego mordercy (w tej roli James Dornan – dzięki Bogu nie mam popsutego jego wizerunku przez jedną żenującą produkcję, z pomocą której na zawsze będzie on kojarzony w USA z ogórkami porzuconymi po seansie w salach kinowych). Nie obserwujemy tylko, jak morduje, ale jak godzi swoje sadystyczne żądze z byciem mężem i ojcem.
  4. Belfast jest przecudnie pokazany. I mogę was zapewnić, że nie widzimy go tylko z tej ładnej strony.
  5. Przewija się również motyw dziwnej relacji między Paulem i 15-letnią opiekunką jego dzieci. Dziewczyna jest w nim zakochana do tego stopnia, że jest gotowa spierdolić sobie całe życie dla niego.

Krótko mówiąc: chcesz fajnego, niebanalnego i dającego do myślenia serialu z silną postacią kobiecą? Obejrzyj The Fall. Ale już!

Reklamy