Czarownik Iwanow, czyli powroty po latach #3

Czarownik Iwanow był moją pierwszą książką z serii o Jakubie Wędrowyczu i to chyba dzięki niej darzę tego pana w gumofilcach taką wielką sympatią. Zapraszam do kolejnej edycji krótkich przemyśleń.

  1. Choć Wędrowycz bywa stosunkowo nieufny wobec obcych to z niejaką radością przygarnął pod swoje skrzydła studentkę socjologii Monikę (nota bene moją imienniczkę), która ma do napisania pracę magisterską o wiejskich zabobonach. Mimo sceptycyzmu – dziewczyna szybko się przekonuje, że z panem egzorcystą nie ma się co zakładać o to, jaka następnego dnia będzie pogoda, bo i tak się przegra.
  2. Jakub i Semen zdobyli moje uznanie, ponieważ nienawidzą ludzi, którzy używają przemocy wobec koni. Co więcej, przedstawiają też niesamowitą historię ich ewolucji, z której można się m.in. dowiedzieć, że o mały włos, a to one rządziłyby naszą planetą (patrząc na to, co się dzieje w polityce nagle nie wydaje mi się to takim strasznym wariantem) oraz opowiadają, jak udało im się uratować Marikę (konika Jakuba), ze stanu przedśmiertnego, w jaki wpakował ją poprzedni właściciel.
  3. Możesz sobie być zawodowym egzorcystą, ale jeśli spróbujesz wymazać Wędrowyczowi coś z pamięci masz gwarancję, że nie minie cię ucieczka przed starcem z łopatą. A jeśli cię dogoni to wizyta w piekle wyda ci się powrotem do błogich wspomnień z dzieciństwa.
  4. Jestem zakochana w relacji Jakuba i posterunkowego Birskiego. Ten ostatni z jakiegoś powodu obrał sobie za swój życiowy cel aresztowanie egzorcysty i złapanie go na gorącym uczynku. Według dzielnego policjanta nasz protagonista to tylko zwykła hiena cmentarna i żadne argumenty go nie przekonują, że jest inaczej. Niestety, Birski bardzo szybko swoją motywację traci, rozumiejąc, że ma do czynienia z dużo inteligentniejszym od siebie osobnikiem i jak sam mówi, cieszy się, że tylko Jakub ze wszystkich mieszkańców Starego Majdanu może się takim intelektem poszczycić.
  5. Dzięki tej książce dowiedziałam się też, jak wyrwać się z piekła (a prawdopodobnie tam trafię, ponieważ nie wspieram obecnej opcji politycznej i śmieję się z rzeczy, z których absolutnie nie należy się śmiać), więc wzbogacając się o konkretne umiejętności survivalowe jestem w stanie potwierdzić tym samym tezę, że czytanie książek zawsze czegoś uczy.
Reklamy