Edycja II: 12-DNIOWY PLAN PROSTYCH ĆWICZEŃ LITERACKICH. DZIEŃ Czwarty

Jest to zadanie z dnia piątego, jednak dzień czwarty polegał na napisaniu do agenta o swojej osobie, co niespecjalnie mi posłuży, więc dodam sobie jedno zadanie na koniec, które wylosuję z generatora zadań literackich (klik!).

Dzień czwarty: Napisz dwudziestowersowy wiersz (dalej nie wiem czy takie słowo istnieje), dotyczący pamiętnego momentu w twoim życiu.

Każdy ma słaby punkt –
musisz tylko wiedzieć, gdzie szukać.
Czasem jest w bliźnie tuż pod lewą stroną ust,
czasem w wahaniu przy wypowiadanym słowie.

A co, jeśli twoim słabym punktem jest konkretny człowiek?
Człowiek, którego rysy twarzy masz wypalone w pamięci
i które wciąż widzisz, nieważne jak mocno zaciśniesz powieki.
Człowiek, którego głos nosisz z tyłu głowy
i który rozdziera ciszę, gdy próbujesz się w niej schować.

Każdy ma słaby punkt –
musisz tylko wiedzieć, gdzie szukać.
Czasem jest w krótkim grymasie na twarzy,
czasem pod powieką, która wciąż drga.

A co, jeśli twoim słabym punktem jest konkretny człowiek?
Człowiek, którego czujesz w kościach,
zanim jeszcze zdążysz go zobaczyć.
Człowiek, który wciąż wraca do twoich snów,
mimo że nie widziałeś go od miesięcy.

Czy można coś na to poradzić?
A jeśli nie?

Reklamy

12-dniowy plan prostych ćwiczeń literackich: dzień czwarty

Dzień czwarty: napisz list do agenta/agentki, mówiący o tym, jak wspaniała jesteś.

Cóż, ponieważ na razie nie mam żadnego ukończonego tekstu, z którym bym mogła się zaoferować potencjalnemu agentowi będę musiała improwizować. Na potrzeby tego ćwiczenia to Wy będziecie agentami 🙂

Drodzy Agenci,

nie napiszę, że nie jestem taka, jak wszyscy, bo choć bardzo chciałabym w to wierzyć – wyrosłam już z tego naiwnego przekonania. Jestem zbiorem powtórzeń słów, zdań, myśli i uczuć wszystkich ludzi, jakich w swoim życiu spotkałam (czy to osobiście, czy poprzez opowieści). Nie czuję się z tym niekomfortowo, raczej niepewnie, ponieważ nie mogę mieć tego cudownego poczucia, że od każdego niesamowitego człowieka nauczyłam się wszystkiego, czego powinnam.

Kocham książki, koty, papierosy i pewną osobę, która jako jedyna miała okazję widzieć większość moich twarzy – zwłaszcza tych złych – i mimo tego zdecydowała się, że będzie przy mnie.

Boję się zapominania. Zwłaszcza tego, kim naprawdę jestem. O ile wydaje się to obawa nienaturalna i nawet śmieszna, o tyle nauczona doświadczeniem czuję, że czasem codzienność z nas tę tożsamość wypłukuje. Stąd ten strach.

Chcę zostać pisarką – jakże banalnie wyglądają te słowa, które przecież faktycznie odpowiadają mojemu marzeniu. Te trzy wyrazy, nieważne jakiego kroju pisma bym użyła, w jakie inne określenia nie ubrałabym tej myśli, mam poczucie, że dopóki nie postawię kropki po ostatnim zdaniu mojej książki – będzie to dla mnie tylko czczą pisaniną.

Oto jestem – zlepek własnych i cudzych doświadczeń, który dopiero się uczy jak swoje wielkie rozczarowania i jeszcze większe uniesienia przekuwać w słowa.

Kłaniam się nisko,
eM eR.