Antonina, czyli dlaczego było u nas tak cicho.

 Długo była cisza, prawda? W wielkim skrócie, dlaczego:

Polska to specyficzny kraj. Kraj, w którym każdy z nas przynajmniej 10 razy w życiu został wychujany. Mój poprzedni pracodawca próbował mnie wychujać po tym, jak podpisałam z nim umowę o pracę, bo generowałam za duże koszty – na szczęście udało mi się znaleźć inną, lepszą pracę. Czasu na pisanie brakowało przez wdrażanie się w nowe środowisko i stres z tym związany.

Ale w czasie, gdy poprzedni pracodawca robił mi dziwne akcje, właścicielce – wybaczcie to nieco rasistowskie wyrażenie – zakręciły się pejsy, gdy zdała sobie sprawę, ile może zarobić na ŚDM wynajmując mieszkanie. Dostałyśmy ultimatum – albo wypieprzamy z mieszkania na 3 tygodnie ze wszystkimi naszymi rzeczami, albo wymawia nam mieszkanie. Zdziwiła się, że wybieramy wariant wyprowadzki – jak to? Nie dostaniecie 3 tygodni urlopu w pracy? Nie lepiej wam coś wynająć na 3 tygodnie a potem wrócić? No przecież za te 3 tygodnie nie będziecie musiały nic płacić… Wyprowadziłyśmy się do kawalerki w środku tygodnia.

Nie miałyśmy internetu, bo wychujała nas pani, z którą umawiałam dostarczanie tejże usługi. Przez jej błąd technik odwołał zakładanie sieci na 15 minut przed przyjściem. Co więcej – musiałyśmy czekać kolejne dni, aż ktoś się zjawi, bo nie było wolnych terminów. W końcu się udało.

Dowiedziałam się od koleżanki z pracy, że biedny mały kot biega po jej miejscowości z odciętym ogonem (żywe mięso na wierzchu) i wielką gulą na brzuchu (przepukliną, jak się później okazało) i żebrze pod restauracją, bo jacyś skurwiali ludzie prawdopodobnie wyrzucili ją z samochodu, żeby nie musieć płacić za jej operację. Po wielkich akcjach kot dotarł do nas, został zoperowany i aktualnie śpi smacznie w fotelu. Ogonek ma teraz wielkości kciuka, przez co wygląda jak doberman.

Mam nadzieję, że wszystkie przeszkody zdołałyśmy pokonać i teraz spokojnie powrócimy do pisania 🙂 Trzymajcie za nas kciuki, żebyśmy spotykały lepszych ludzi, niż dotychczas.

Reklamy
Comments
One Response to “Antonina, czyli dlaczego było u nas tak cicho.”
  1. goldenbrown pisze:

    Wiesz co? olać ten syf, najważniejsze, że dajesz radę, ze kot żyje, ma dom (ma?) i że chamom mówisz stanowcze nie! Tak trzymaj 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: