Na glinianych nogach, czyli spróbuj się nie śmiać (i tak ci się nie uda)

Jedną z moich ulubionych postaci, które wykreował Pratchett jest zdecydowanie sir Samuel Vimes. Może dlatego, że przy swojej prostocie policyjnego myślenia potrafi być w niej tak niemiłosiernie błyskotliwy, że człowiek zastanawia się czy to przejaw geniuszu, czy raczej nieustającego pasma fartu. Większość z osób, które lubią Pratchetta, zapytane o ulubioną postać często odpowiadają Śmierć, ale ja jakoś…

UWAŻAJ, CO TERAZ NAPISZESZ, DZIEWCZYNO.

Nie jesteś przypadkiem ciekawy…

NIE.

Ekhm… O czym to ja? Ach, wiem. W Ankh-Morpork ktoś morduje staruszków.  Śladami zbrodni są tylko biała glina i papier z dziwnymi słowami wsadzony w usta ofiar. Na dodatek jedyne istoty, które mogłyby coś w tej sprawie wiedzieć – golemy – zaczynają masowo popełniać samobójstwa. Również życie Patrycjusza jest zagrożone – czyżby ktoś próbował go otruć? Straż Miejska musi zmierzyć się jednak nie tylko z tymi problemami. Do służby zostaje przyjęty krasnolud, Cudo Tyłeczek, który skrywa niecodzienną tajemnicę, a kapral Nobby Nobbs musi uporać się ze swoją nową tożsamością; przynależnością do tzw. jaśniepaństwa (a jak powszechnie wiadomo, „arystokracja” kojarzy mu się jedynie z chorobą skórną). Jak sobie poradzi Straż? Czy tym razem Vimes na pewno upora się ze wszystkimi kłodami, które zostały mu rzucone pod nogi?

Zawsze przed lekturą jakiejkolwiek powieści Pratchetta cieszę się jak mała dziewczynka. Od razu mam lepszy humor i durny uśmiech wymalowany na twarzy. Rzadko też się zdarza, że dawkuję sobie kolejne części książek z tak wielką ostrożnością, jak te ze Świata Dysku. Z jednej strony mam ochotę rzucić się na wszystkie, bo przecież Pratchett tyle ich popełnił, a z drugiej strony wiadomo, że już więcej ich nie napisze (przynajmniej nie w tym uniwersum). Oczywiście, zdarza się tak, że jedna powieść przypada mi do gustu bardziej, inna mniej. W przypadku Na glinianych nogach była to miłość od pierwszego akapitu. Jeśli lubicie dziwny humor, jest to idealna książka na oderwanie się od codzienności. Kpijcie z absurdów w towarzystwie mistrzów.

[Obrazek znaleziony na stronie pratchett.pl]

Reklamy
Comments
2 komentarze to “Na glinianych nogach, czyli spróbuj się nie śmiać (i tak ci się nie uda)”
  1. Lolanta pisze:

    Cudo Tyłeczek! Uwielbiam to imię 😀 „Na glinianych nogach” czytałam, ale już dawno temu, przyda się odświeżyć. Tym bardziej, że jest kolejna na liście, jeśli chodzi i te nowe wydania prenumeratowe.
    Co do Vimesa, to większość moich znajomych miłośników Pratchetta, właśnie jego wymienia jako ulubioną postać. Ja sama skłaniam się bardziej ku Śmierci (choć Vimesa też uwielbiam), a od niedawna mam też słabość do Marchewy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: