Alienista, czyli dlaczego ostatnio się nie wysypiałam.

Ci którzy mnie znają i czytają moje recenzje wiedzą, że choć lubię kryminały to niespecjalnie się do takich powieści przywiązuję, traktując je jako tzw. jednorazówki. Z zasady powieści detektywistycznych (i im podobnych) nie kupuję, ponieważ nie zdarzyło mi się, żebym kiedykolwiek do takiej lektury wróciła, nawet po wielu latach. Sądzę jednak, że w przypadku Alienisty może być zgoła inaczej.

Nowy Jork, rok 1896. Nocą zostaje zbudzony John Moore, dziennikarz śledczy, pracujący dla „New York Timesa”. Wezwany przez swojego przyjaciela, dr Laszlo Kreizlera, dociera na miejsce zbrodni, gdzie został zamordowany 13-letni chłopiec, Georgio Santorelli, który był męską prostytutką. Ofiara została pozbawiona oczu, jej genitalia zostały wepchnięte do ust, gardło podcięte a pośladki wyrwane. Komisarz policji i przyjaciel tej dwójki, Theodore Roosevelt, prosi Moore’a i Kreizlera, żeby zajęli się tą sprawą w sposób dyskretny, gdyż nie wierzy on, że policja jest w stanie rozwikłać tej zagadki swoim zwyczajowym sposobem pracy. Okazuje się bowiem, że nie jest to pierwsza zbrodnia tego typu, która zdarzyła się w Nowym Jorku. Podczas śledztwa pomagają im Sara Howard (pierwsza kobieta zatrudniona w departamencie policji) i bracia Isaacson, którzy wprowadzają nowe metody pracy (takie, jak badanie odcisków palców czy antropometria kryminalna).

Powieść nie należy do świeżynek, a jednak zdumiewa mnie to, w jak intrygujący i niebanalny sposób prowadzona jest cała fabuła. Choć świat widzimy oczami Johna Moore’a to jednak prawdziwym bohaterem tej powieści jest dr Kreizler, który choć niezwykle inteligentny i znający się na rzeczy, myli się tak samo, jak każdy żywy człowiek. Alienista nie skąpi czytelnikowi psychologicznych dyskusji i analizy umysłu mordercy, jednakże czasami można mieć wrażenie, że książka jest trochę na siłę przedłużana tymi dywagacjami. Znalazło się w tej lekturze kilka wątków pobocznych, które według mnie można by spokojnie sobie darować, choć widzę w nich pewien zamysł autora i jestem w stanie go przyjąć.

Zawsze imponuje mi, gdy autor ma odwagę wpleść do swoich opowieści postaci historyczne i bez przesadnego naginania ich biografii, pozwolić czytelnikowi spojrzeć na te persony z zupełnie innej, bardziej ludzkiej, perspektywy. Postać Roosevelta, choć epizodyczna, jest właśnie w taki sposób nakreślona.

Alienista to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla fanów powieści detektywistycznych. Choć kładę się dość wcześnie spać i pilnuję ściśle swojego harmonogramu snu, to przez tę książkę kilkakrotnie niemal zaspałam do pracy. Jeśli taka rekomendacja was nie przekonuje to… ugryźcie się w pępek, cytując mojego tatę 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: