Co mi jeszcze w głowie zostało, część piąta

Ogień przyjemnie trzaskał i grzał obolałe ciało Argraxa. Z drewnianej miski, którą mężczyzna wręczył Szperaczowi unosił się kuszący zapach gulaszu z zająca i dzikiej cebuli, mimo napływającej śliny do ust, powstrzymał się od kosztowania potrawy do czasu, aż nie będzie pewien, że zawartości miski nie została zatruta.

Nowy kompan zdawał się nie zwracać na niego uwagi. Z prawdziwą pasją pochłaniał gulasz, co jakiś czas zagryzając go czerstwym chlebem. Szperacz odchrząknął, ale ten nie podniósł nawet na niego wzroku, wciąż zajęty jedzeniem.

– Interesuje mnie twoja opowieść… – odezwał się w końcu cicho, gdy jego towarzysz wycierał miskę do sucha resztką chleba.

Mężczyzna mruknął coś niezrozumiale w odpowiedzi, wreszcie podnosząc głowę.

– Dlaczego ta księga jest dla ciebie taka ważna?

– Ważniejsza jest dla mnie pewność, że nie wpadnie w ręce kogoś innego. Zwłaszcza twojego klienta – odrzekł w końcu. – Napadłem na ciebie, ponieważ sądziłem, że wiesz, jakie ten tom ma znaczenie, a mimo to zdecydowałeś się go zdobyć. Zwłaszcza po tym, co zrobiłeś z Van Moderstromem.

– Nie znam nawet jej tytułu – odpowiedział z cierpkim uśmiechem Argrax. – Wiem tylko, jak wygląda. A klecha już od dłuższego czasu działał wszystkim na nerwy. Przyda mu się lekcja pokory, do której sam tak gorliwie nawołuje.

Rozmówca parsknął w odpowiedzi i odłożył miskę na bok. Rękawem otarł usta i wygodniej usiadł na pieńku, wyciągając stopy w kierunku ognia.

– Mam na imię Nyskall i jestem Bibliotekarzem – powiedział wolno. – Praca z książkami to całe moje życie i wierz mi, że wolałbym swój cenny czas spędzać właśnie wśród nich, a nie polować na te, które od lat próbują skrywać się przed ludźmi. Niektóre księgi nie chcą być odnalezione, ponieważ wiedzą, że ich treść doprowadzi do zguby nie tylko ich czytelnika, ale i je same. Zawsze bowiem, gdy tom okazuje się niebezpieczny dla idioty, pojawia się w końcu kaznodzieja, gotowy go spalić tylko dlatego, że nie jest w stanie zrozumieć jego treści. Diabeł napisał tę książkę, powie swoich nieznoszącym sprzeciwu głosem i causa finita. Tom, którego oboje szukamy jest właśnie czymś takim. Jego tytuł to Hortus Obscura.

Oczy Argraxa rozszerzyły się na dźwięk tych słów. Uczył się o tej księdze jako młody chłopiec. Wytężył swoją pamięć i po chwili zrozumiał, że Hortus Obscura była przez większość jego nauczycieli uważana za mroczną, ale i jednocześnie piękną legendę. Według historii, jaką usłyszał podczas swojej edukacji, człowiek, który zapoznał się z treścią całego tomu, karmiąc każdą ze stron swoją krwią miał zyskać ogromną mądrość. Ceną za pozyskanie takiej wiedzy była świadomość tego, co czaiło się we wszystkich zakamarkach umysłu czytelnika. Jako młody chłopiec uważał, że to żadna cena, a wręcz dodatkowa nagroda – któż bowiem nie chciałby rozumieć, czym spowodowane są jego koszmary, rozdrażnienie czy smutek? Przecież znając przyczyny danego nastawienia można by je szybko neutralizować. Dziś Szperacz rozumiał, że taka świadomość była prostą drogą do szaleństwa. Umysł nie po to chował przed człowiekiem poszczególne prawdy, żeby robić mu na złość, ale żeby go chronić.

– Zawsze myślałem, że to tylko bajanie nauczycieli – przerwał milczenie. – Skąd masz pewność, że akurat to przodek mojego klienta był w posiadaniu prawdziwej Hortus Obscura? Skąd w ogóle dowiedziałeś się, że ta księga istnieje naprawdę?

– Odpowiem na każde z tych pytań – zapewnił uspokajającym tonem. – Ale jutro. O ile nie zdecydujesz się jechać dalej, ponieważ w tym wypadku… Będę musiał zatrzymać cię siłą.

Gdyby Argrax usłyszał to zdanie od kogoś innego, parsknął by śmiechem i zademonstrował, z jaką łatwością powaliłby autora tych słów, nie podnosząc nawet palca, jednak w przypadku Nyskalla wiedział, że nie ma szans. Odkąd usiadł przy ognisku próbował wysondować umysł mężczyzny, jednak po prostu nie mógł. Coś blokowało jego moc i delikatnie rozsypywało w drobny mak.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: