Narrenturm, czyli dlaczego lepiej nie cudzołożyć

Dawno temu czytałam trylogię husycką (którą bardzo inteligentnie zaczęłam od drugiego tomu) i naprawdę niewiele pamiętałam. Z jakiegoś powodu jednak powieść ta kojarzyła mi się bardzo dobrze, a że cierpię ostatnimi czasy na niedobór dobrej fantastyki, to z radością wróciłam do Narrenturm.

Reinmar z Bielawy, zwany też Reynevanem, jest niezwykle zdolnym medykiem. Posiada jednak dużo bardziej rozwinięty talent pakowania się w kłopoty tylko i wyłącznie z własnej głupoty. Początek historii prezentuje nam głównego protagonistę w całej okazałości, gdy z radością i młodzieńczą werwą chędoży cudzą żonę – Adelę von Stercza. Niestety, schadzka kochanków zostaje gwałtownie przerwana przez szwagrów dziewczyny, sytuacja mocno się komplikuje i kończy się kuksańcami, pośpiesznym wciąganiem gaci na tyłek, brawurową ucieczką i nawet śmiercią jednego ze szwagrów.

Od tego momentu Reynevan z jednych tarapatów pakuje się w drugie, najpierw samodzielnie, a potem w towarzystwie Szarleja – demeryta, który za cenę ochraniania Reinmara mógł wreszcie opuścić klasztor, w którym odbywał pokutę – i Samsona Miodka – demonicznej istoty, którą bohaterowie przypadkowo przywołali do ciała idioty podczas fałszywych egzorcyzmów (jakkolwiek abstrakcyjnie i niewiarygodnie by to nie brzmiało).

Narrenturm stanowi powieść historyczną z wątkami fantastycznymi. Domyślam się jednak, że największą frajdę będą z tej książki mieli fani historii, którzy orientują się w zawiłościach wojen husyckich lepiej, niż przeciętni śmiertelnicy podobni mnie. Choć główny bohater swoimi niezwykle kreatywnymi i jednocześnie idiotycznymi pomysłami nieraz sprawi, że czytelnik złapie się za głowę i zawoła „Znowu?!”, to nie da się go nie lubić i nie podziwiać zarówno jego daru pakowania się w kłopoty, jak i wychodzenia z nich obronną ręką.

Zdecydowanie polecam tę lekturę fanom fantastyki, którzy przygodę z Sapkowskim skończyli na sadze o wiedźminie. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że nie jest to powieść, która wciągnie młodszego czytelnika ze względu na przydługawe fragmenty opisujące polityczne zależności.

(Dla tych, którzy są po lekturze Narrenturm informacja – tak właśnie wygląda pomurnik. Czy Wy też sądziliście, że to dużo mroczniejszy i upiorniejszy ptak? ;))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: