Diabeł na wieży, czyli żebym zawsze się tak myliła

Odkrycie i zakup tej książki zawdzięczam kolejnej pomyłce. Jak się na szczęście okazało, nie był to na tyle duży błąd, żebym próbowała w efekcie zjeść własne buty, ale do tej pory nie mogę uwierzyć, że pomyliłam Diabła na wieży Anny Kańtoch ze Sługą bożym Jacka Piekary (brawo ja, już nie wiem, który raz z kolei).

Książka Kańtoch to zbiór opowiadań, którego protagonistą jest Domenic Jordan. Nieco zniewieściały, bladolicy mężczyzna, którego charakteryzuje czarny ubiór. Wieść niesie, że jest on lekarzem i choć bez wątpienia odebrał medyczne wykształcenie, to jego zainteresowania dalekie są od tych, które zaprzątają głowy zwyczajnym medykom. Jordana interesuje bowiem magia, ale nie jest on głupcem, który bawi się ciemnymi mocami, igrając przy okazji z katolickim ogniem. Magia interesuje go jako naukowca i z taką też precyzją bada wszystkie nadprzyrodzone wydarzenia, których jest świadkiem.

Język Kańtoch nie należy do rozbuchanych – jest precyzyjny i konkretny, co osobiście sobie chwalę, bo nic tak nie wyprowadza mnie z równowagi, jak autorskie lanie wody, które nie tylko nic nie wnosi do fabuły, ale stanowi namacalny dowód na to, że w danym momencie pisarz męczył się niemiłosiernie. Mimo tego, da się w tym sposobie pisania własnego stylu, co według mnie stanowi tylko kwestię czasu, ale niektórych może zniechęcić.

Diabeł na wieży to mieszanina dobrej fantastyki i kryminału. Bohater nie jest typowy, ale nie mogę powiedzieć i z radością widzę, że Domenic zdaje sobie sprawę ze swoich słabości nawet lepiej, niż czytelnik. Nie znaczy to jednak, że postać ta jest w zupełności nowatorska i oryginalna, ale jej konstrukcja jest przynajmniej spójna, co coraz rzadziej spotykam w książkach.

Ten zbiór opowiadań jest jednym z dowodów na to, że polska fantastyka ma się świetnie i nie ustępuje niczym przed tą amerykańską, a nawet w pewnych momentach (sorry, Trudi Canavan, bo to twoją twórczość mam na myśli), ją przewyższa. Myśl ta sprawiła, że postanowiłam zmienić swoje nawyki i czytać przynajmniej po jednej polskiej książki z gatunku fantasy miesięcznie, bo ostatnimi czasy dałam się pożreć literaturze anglojęzycznej. Podsyłajcie swoje propozycje, bo a nuż odkryję swoją nową ukochaną książkę 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: