Co mi jeszcze w głowie zostało, część trzecia

Lekko wyskoczył z powozu i odprawił woźnicę złotym dukatem. Przez chwilę stał przed kościołem i chłonął ciepły wiatr, który smagał jego ostrą twarz. Szperacze najczęściej stronili od przemocy fizycznej, jednak Argrax w tym względzie stanowił wyjątek. Wiedział lepiej niż inni, że ból potrafi otworzyć człowieka na odpowiedzi, o których nawet skrzętnie przeszukiwany umysł może nie mieć pojęcia.

To nie był pierwszy raz, gdy musiał uzyskać informacje od duchownego i doskonale wiedział, że większość umysłów bożych piesków była do siebie bardzo podobna – zalana egoizmem i przeświadczeniem o wyższości nieraz potrafiła zaczernić wszystko, co można by uznać za użyteczne; odpowiednio dozowane cierpienie i strach potrafiły zdziałać cuda w leczeniu takich skaz.

Wtargnął do przybytku i czujnie się po nim rozejrzał. Paru wiernych gwałtownie podniosło głowy znad złożonych dłoni.

– Gdzie jest klecha? – zawołał z mocą, przechodząc szybkim krokiem przez kościół. Nerwowe spojrzenia wiernych zaczęły bezwolnie uciekać w stronę konfesjonału. Kilka sekund później wypadł z niego Van Moderstrom, aż pobielały z gniewu.

– To jest dom boży! – wrzasnął w odpowiedzi. – Wynoś się stąd, jeśli nie potrafisz go uszanować!

Szperacz przewrócił oczami. Dał kilka sekund proboszczowi na zorientowanie się kim jest, jednak zaraz szybko tego pożałował, ponieważ ten rzucił się w stronę zakrystii.

– Za każdym razem – wymruczał pod nosem, wolno podążając za księżulkiem. Niewiele później zastał go, jak próbował wyplątać sutannę, która zahaczyła się o ramę okno. Jego łydka świeciła bladym blaskiem, kiedy próbował ją przerzucić przez okno i uciec, jednak Argrax zniecierpliwionym gestem wciągnął Van Moderstroma z powrotem do pomieszczenia i uspokoił go lekkim, ale stanowczym uderzeniem otwartą dłonią w twarz. – Porozmawiajmy.

– Zabierz ode mnie swoje brudne łapy, demonie! – zawył proboszcz, czyniąc znak krzyża. Szperacz skwitował ten gest nieprzyjemnym śmiechem i chwycił mężczyznę za kark, zmuszając go do uklęknięcia – Zaklinam cię, Szatanie, wrogu ludzkiego zbawienia, uznaj sprawiedliwość…

Uciszył go kopnięciem.

– Żyję dłużej, niż możesz sobie wyobrazić i spotykałem wielu księży, ale tylko ty okazałeś się na tyle próżny, żeby wierzyć, że twoje egzorcyzmy zrobią na mnie jakiekolwiek wrażenie.

Odpowiedziało mu łkanie. Starzec drżał i z niespotykaną niezdarnością próbował osłonić głowę przed kolejnymi ciosami, których najwyraźniej się spodziewał.

– Pomów ze mną normalnie, Van Moderstrom, a zostawię cię w spokoju i więcej nie tknę palcem – wycedził przez zęby, groźnie się nachylając nad nim. – Rozumiesz, co do ciebie mówię?

– Czego chcesz, diable? – zapytał z wyrzutem, jakby cała sytuacja sprzed chwili kompletnie nie miała miejsca.

– Gdzie są księgi parafialne?

– Tutaj – zawył, trzęsąc się coraz mocniej.

– Nie sprecyzowałem pytania – przyznał Argrax, pochylając się jeszcze niżej. – Gdzie są prawdziwe księgi?

– Tutaj! – powtórzył z krzykiem duchowny, zrywając się na równe nogi. – Nie ma innych i nigdy nie było!

Szybki cios ponownie sprowadził go na kolana.

Szperacz nie musiał sobie brudzić dalej rąk jego krwią, jednak na samą myśl, że miałby przerzucać wspomnienia klechy robiło mu się niedobrze. Nawet dziecko wiedziało, jakie męty trafiały do ich miasta. Objęcie nawet tak ważnego stanowiska, jak proboszcz parafii na tej ziemi w oczach innych duchowny było równoważne ze zmieszaniem z błotem. Argrax mógł się tylko domyślać, co zrobiła ta ofiara losu, że kościół skazał ją na pobyt w tym zapyziałym miejscu i naprawdę nie miał ochoty poznać czy choć część z jego podejrzeń była zgodna z prawdą.

 – Gdzie? – zapytał cicho, chwytając starca za kark. – Innego pytania nie będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: