Mgły Avalonu, czyli o świętojebliwej żonie króla Artura

Podczas lektury Mgieł Avalonu uświadomiłam sobie, jak niewiele jest mi wiadome na temat legendy o królu Arturze. Pamiętałam jedynie, że ożenił się z Ginewrą, która zdradziła go z Lancelotem i że królem został dzięki słynnemu Ekskaliburowi. Poza tym – pustka w głowie.

Protagonistką powieści jest Morgiana (czy też Morgana, Morgan… zależy od tłumaczenia), przyrodnia siostra Artura, córka Igriany (Igerny) i Gorloisa, choć z początku to z perspektywy jej matki poznajemy historię, jak zdobyła miłość Uthera Pendragona i pozbyła się znienawidzonego męża.

Opowieść Morgiany koncentruje się nie tylko na walce Artura o władzę w Brytanii, ale też na jej dorastaniu w Avalonie. Krainie, która kpi sobie z pomysłu, że człowiek ma tylko jedno życie, a jedynym słusznym Bogiem jest Chrystus. Niestety, im mocniejsza wiara ludu w chrześcijaństwo, tym coraz odleglejszy staje się Avalon i jego „pogańskie” tradycje. Bardzo przypadło mi do gustu podejście niektórych postaci do aspektu seksualności – nie jak do grzechu, ale jak do siły, która niesie ze sobą coś pięknego i pełnego witalności.

Do momentu, w którym w powieści nie pojawia się Gwenifer czy też Ginewra, nie czuje się frustracji. Ale gdy ta bogobojna hipokrytka doszła w końcu do głosu, miałam ochotę sobie zacząć rwać włosy z głowy.

  1. Przespała się z Lancelotem będąc już mężatką i zrobiła to całkowicie świadomie, ale ma pretensje do swojego męża, że ten zrobił dziecko swojej siostrze biorąc udział w rytuale jako młokos, nie mając pojęcia, że to ona.
  2. Nie zdecydowała się na ucieczkę i wspólne życie z Lancelotem, ale gdy usłyszała, że jej ukochany został podstępem ożeniony z inną kobietą wpadła w furię. No bo przecież miał kochać tylko ją i cierpieć przez tę miłość. Na wieczność.
  3. Zmieniła swojego męża w pantoflarza i kazała mu położyć ch… na tradycję Avalonu, bo to nie jest nauka Chrystusa. Co z tego, że to właśnie dzięki Pani Avalonu został on na tron wsadzony? To już nieistotne.
  4. Wzięła udział w trójkącie ze swoim mężem i Lancelotem, ale miała pretensje do Artura, że podczas tegoż trójkąta dotknął swojego przyjaciela i sugerowała mu pederastię.

Pomijając moją ogromną niechęć do Gwenifer muszę powiedzieć, że już dawno nie czytałam książki z tak interesująco skonstruowanymi postaciami. Mgły Avalonu z pewnością warto przeczytać, ponieważ jest to całkiem przyzwoita adaptacja arturiańskiej legendy, choć powinniście mieć na uwadze, że powieści tej nie tak daleko do romansu. Nie polecam jednak sięgać po tę książkę, jeśli jesteście na świeżo po lekturze Boga urojonego Dawkinsa, bo tylko niepotrzebnie się wkurzycie 😉

Reklamy
Comments
3 komentarze to “Mgły Avalonu, czyli o świętojebliwej żonie króla Artura”
  1. Ona pisze:

    Ciekawa recenzja. Lubię legendy arturiańskie, więc chętnie sięgnę po tę książkę. Pozdrawiam 🙂
    https://jejwyspaszczesliwa.wordpress.com/2015/03/27/przepowiednia-dla-krola-artura/

  2. „Mgły Avalonu” zaczęłam czytać zachęcona pozytywnymi recenzjami, ale to zupełnie nie moja bajka 🙂 Chyba właśnie dlatego, że to bardziej romans niż fantasy 🙂

    • eM eR pisze:

      Rzeczywiście, poświęcanie uwagi uczuciom bohaterek znacznie lepiej wychodzi autorce, niż skupianie się na konkretnych wydarzeniach. No ale cóż, MZB pochodzi ze starszego pokolenia pisarek, które wciąż jeszcze wierzyły w tę bzdurę, że kobieta dobrze może pisać tylko o emocjach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: