Jasioł i Mgłosia, czyli co by było, gdyby Perrault urodził się w Camonii

Przyszła w końcu pora, żeby odwdzięczyć się Kasi i Bartkowi za prezent urodzinowy, a ponieważ nie mam wielu talentów godnych pozazdroszczenia, postanowiłam po prostu o tej książce opowiedzieć i Wam, i im.

Zwiedzać Camonię i nie odwiedzić Wielkiego Lasu to trochę tak, jakby być w Paryżu po raz pierwszy w życiu i darować sobie wizytę w Luwrze – nikt normalny tego nie robi. A cóż takiego fantastycznego jest w tym Wielkim Lesie, zapytacie? (Mój Boże, tylko nie pytajcie, co takiego fantastycznego jest w Luwrze, bo skonam tu i teraz z żalu za waszą ignorancję). W Wielkim Lesie są kolorowe niedźwiedzie, sztolniowe trolle, liściołaki i nawet znajdzie się czarownica, więc umówmy się, że to nie byle jakie miejsce.

W Wielkim Lesie wypoczywają wraz z rodzicami Jasioł i Mgłosia. Fernhachowe bliźniaki, które mają mniej więcej tyle oleju w głowie, co nasze standardowe, polskie dzieci. Dla niezorientowanych zdradzę, że jest to niewiele. Po dwóch tygodniach wypoczynku postanawiają wyruszyć za bezpieczne granice wyznaczone przez kolorowe niedźwiedzie, bo Jasioł (fanfary, proszę) chce wspiąć się na jakieś wielkie drzewo i pobić swój osobisty rekord – no debil.

Ta historia jednak schodzi całkowicie na drugi plan, ponieważ prawdziwy autor tej książki – Wielki Hildegunst Rzeźbiarz Mitów – demonstruje swoim czytelnikom nową technikę zwaną Dygresją Rzeźbiarza Mitów. Na czym ona polega? No cóż, na tym, że wreszcie autor opowiadając jakąś historię nie pozostaje całkiem z tyłu, ale też nie lezie czytelnikowi przed oczy przy każdej możliwej okazji.

Wielu z Was może powiedzieć, że taka technika jest haniebna i  że „śmierć autora” to najlepsze, co spotkało literaturę, ale w takim wypadku muszę powiedzieć Wam jedno – i wybaczcie za dosadność – możecie co najwyżej Hildegunstowi umyć nożyce. Tak, moi państwo. A jeśli nie wiecie, co to znaczy – tym gorzej dla Was.

A tak całkiem serio – książka mnie całkiem rozpieprzyła. Nie mogę przestać myśleć o genialności jej autora. Jestem zła, smutna, szczęśliwa i spokojna zarazem. Pomieszało mi się w głowie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: