12-dniowy plan prostych ćwiczeń literackich: dzień dziesiąty

Dzień dziesiąty: Wybierz się w miejsce publiczne i podsłuchaj jakąś rozmowę. Zmień to, co usłyszysz w historię miłosną (nieważne, jak bardzo musisz poprzekręcać słowa tych ludzi).

W drodze do pracy często unikam kontaktu z drugim człowiekiem. Te czterdzieści minut to jedna z ważniejszych chwil w ciągu mojego całego dnia, w których skupiam się wyłącznie na samej sobie. A jednak tamtego dnia coś zmusiło mnie, żebym podniosła głowę i spojrzała na dwie kobiety, niewiele ode mnie starsze, które rozmawiały ze sobą przyciszonymi głosami.

Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc jak ta odwrócona do mnie przodem spogląda na swoją rozmówczynię. Oczami chłonęła każdy centymetr twarzy tamtej dziewczyny. Pogodną twarz nagle przeciął kilkusekundowy grymas bólu. Nigdy nie masz pewności czy naprawdę go widziałaś, czy to tylko chwilowa gra światła, która z ciebie kpi.

Dziewczyna opuszcza wzrok, zagryza wargi i powraca do spijania słów z ust rozmówczyni. Nadstawiam uszu, nie spuszczając z niej oka i wtedy mnie to uderza. Oto siedzi przede mną zmora z przeszłości, ponieważ dla młodej dziewczyny nie ma nic gorszego, niż powolne zdawanie sobie sprawy z własnej tożsamości seksualnej. Zwłaszcza, gdy katalizatorem tego odkrycia jest heteroseksualna kobieta.

Przed oczami widzę jej najbliższe miesiące życia. Bzdurne nadzieje, mieszane sygnały, nieprzespane noce i kołatające się w głowie pytanie „Powiedzieć czy nie?”. Któregoś dnia obudzi się i postanowi jej wszystko wyznać, ale głos uwięźnie jej w gardle; rozpłacze się i załamującym się głosem opowie o wymyślonym na poczekaniu facecie z imieniem, które zaczyna się na tę samą literę, co jej. A ta druga – czy to z grzeczności, czy z nieuwagi – nie dostrzeże analogii między sobą a tym gościem.

Ale ta druga w końcu się zorientuje – zawsze je olśni, w najmniej odpowiednim momencie. Nie, nie będzie historii rodem z komedii romantycznej. Zacznie jej unikać, umknie w ramiona kogokolwiek płci przeciwnej, żeby z dumą powiedzieć sobie i światu „Jestem normalna”. Albo po pijaku pocałuje ją i powie, że byłyby świetną parą – gdyby tylko była facetem, ale więcej nigdy nie ściągnie przy niej bluzki, żeby się przebrać. Żeby sobie czegoś przypadkiem nie pomyślała.

Załamie się, upadnie, wstanie, otrzepie kolanka i pozna jakąś miłą panią, która po kilku tygodniach uświadomi sobie, że nie chce kogoś, kto wciąż nie jest pewien kim jest, bo boi się złapać ją za rękę w miejscu publicznym. W trosce o własne zęby. A potem… Potem będą inne kobiety. Każda walnięta na swój magiczny sposób. 

I to wszystko miałoby się przydarzyć jednej dziewczynie z autobusu? Och, a dlaczego nie? Tylko, że to trochę do dupy żyć z taką orientacją na co dzień.

Reklamy
Comments
One Response to “12-dniowy plan prostych ćwiczeń literackich: dzień dziesiąty”
  1. Lolanta pisze:

    O! Takiej historii się nie spodziewałam 🙂 Podoba mi się 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: