12-dniowy plan prostych ćwiczeń literackich: dzień drugi

Wiem, że pewnie niektórych dziwi, że mogłam się wykazać taką butną postawą, bo swoje zmagania z tym zadaniem publikuję na blogu. Są dwa powodu ku temu: mam motywację, żeby ukończyć to ćwiczenie i przy odrobinie szczęścia przeczytam nieco konstruktywnej krytyki, która pomoże mi pracować nad sobą.

Co więcej, jeśli marzy mi się napisanie i wydanie książki to powinnam swoją skromność i wstyd powoli zacząć chować do kieszeni, ponieważ pewnego dnia – w celu realizacji tych marzeń – będę musiała tekst wysłać do wydawcy. I może lepiej, żebym miała już przepracowane pokonywanie tych lęków.

Dzień drugi: Stwórz postać o cechach osoby, którą kochasz, ale o wyglądzie osoby, która jest ci obojętna.

Bywa taka chwila w życiu prawie każdego człowieka, gdy uświadamia sobie, że od dłuższego czasu funkcjonował na autopilocie. Budził się, jadł, pracował i rozmawiał z innymi, mając poczucie braku realności przeżywanych sytuacji. Właśnie w takim momencie znalazła się Jade Thompson. Stała przed lustrem w ciasnej łazience i palcami przeczesywała swoje kręcone blond włosy. Jej szare oczy nieobecnie wodziły spojrzeniem za ruchem dłoni, usilnie unikając objęcia spojrzeniem owalnej twarzy i odrobinę skrzywionych ust, których barwa niemal zlewała się z kolorem skóry.

Wiedziała, że jest sobą, przynajmniej cieleśnie. Jej budowa ciała, twarz i małe stopy tylko utwierdzały ją w tym przekonaniu, a jednak wciąż towarzyszyło jej wrażenie, że do bycia Jade Thompson jest jej równie daleko, jak do bycia jedną z tych starszych pań, pachnących lawendą, pudrem i zwietrzałymi landrynkami.

Nie straciła przecież swojej zadziorności, która sprawiała, że ludzie nie tyle jej się bali, co traktowali z lekkim dystansem. Wciąż także pozostawała nieustępliwa, bystra i sceptyczna. A jednak, mimo tych wszystkich pozorów normalności; cech wyglądu i charakteru, które przecież pozostały niezmienne, była pewna jednego: nigdy wcześniej nie czuła się w swoim życiu równie obco, co właśnie w tym momencie.

Wydawać by się mogło, że najtrudniejsze w tym zadaniu będzie dla mnie opisanie ukochanej osoby. Prawda jest taka, że najwięcej czasu zajęło mi zrozumienie, co tak naprawdę oznacza dla mnie sformułowanie „osoba, która jest ci obojętna”. Mogłam pójść na łatwiznę – wyjść z domu i poszukać kogoś, kto wpadłby mi w oko i przelać do tego krótkiego tekstu jego opis. Ale zaryzykowałam i poszukałam w myślach osoby, którą znam i która jest mi totalnie obojętna. Po jakimś czasie znalazłam kogoś takiego, ale odkryłam przy tym, że na dobrą sprawę myślałam, że nie obchodzi mnie znacznie więcej osób, więc albo rozwinęła się u mnie jakaś dziwna nademaptia, albo po prostu te wszystkie osoby, nic nie znaczące dla mnie, po prostu były w moim życiu tak krótko, że nawet nie byłam w stanie ich sobie przypomnieć.

Mam nadzieję, że opis przypadnie Wam do gustu i że podsuniecie mi kilka wskazówek, jak można go uczynić nieco żywszym 🙂

Reklamy
Comments
8 komentarzy to “12-dniowy plan prostych ćwiczeń literackich: dzień drugi”
  1. Lolanta pisze:

    No co Ty! Bardzo dobrze, że publikujesz. To jest właśnie dobra motywacja! Ja jeszcze nie dojrzałam, więc w zamian kibicuję Tobie 🙂 Mam nadzieję, że jak sama zacznę pisać to też mi coś podpowiesz.

    Moja prywatna uwaga? Zwietrzałe landrynki kojarzą mi się z czymś wyjętym tylko z książek, a nie Twoim własnym własnym odczuciem. Wystrzegałabym się takich określeń, które „chyba gdzieś czytałam, ale nie jestem pewna gdzie” i za wszelką cenę zmieniała je na bardziej „namacalne”. Mam nadzieję, że zrozumiesz, o co mi chodzi. Jeśli nie, to wychodzi na to, że będę musiała bardziej popracować nad wyrażaniem myśli 😀

    • eM eR pisze:

      Zwietrzałe landrynki to autentyk związany z moją prababcią. Zawsze u niej w domu były wystawione te cukierki i do dziś czuję ten słodkawo-lepki zapach, który na zawsze będę zestawiała ze starszymi kobietami 😀

  2. Fantastycznie, że publikujesz! Dzięki Tobie i ja się poczułam zainspirowana, żeby sobie te ćwiczenia zrobić 🙂 A fragment, który stworzyłaś jest świetny! W ogóle bardzo lubię Cię czytać, więc pisz koniecznie! I jak najwięcej!

    • eM eR pisze:

      Dziękuję Ci bardzo, Urszulo. Mam nadzieję, że więcej osób przestanie się wstydzić i zacznie publikować, bo prawda jest taka, że nie boimy się konstruktywnej krytyki, tylko bezmyślnych hejterów, których ciężko przekrzyczeć 🙂

  3. Amaktor pisze:

    Pisz, do odważnych świat należy! Jeśli chodzi o krytykę: tekst jest moim zdaniem w porządku, ale jakby brakowało w nim serca. Może dlatego, że to tylko fragment który nie wiem dokąd prowadzi. Chodzi mi o to, że Twoja bohaterka czuje coś pro forma, żeby czuć, a nie bo coś się stało, coś intrygującego i wciągającego. To moje zdanie ofkors 😉

    • eM eR pisze:

      Dziękuję za krytykę. Rzeczywiście, mam problem, żeby pisać tak wyrywkowo, bo wtedy mam wrażenie, że tekst jest nieco płaski, ale z drugiej strony zbyt często przywiązuje się do rzeczy, które piszę, więc może to ćwiczenie jakoś pomoże mi to zmienić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: