Wiek niewinności. O „Władcy much” Williama Goldinga  

Książka należąca do kanonu najważniejszych powieści XX wieku, znajdująca się na liście stu najlepszych anglojęzycznych powieści powstałych po 1923 roku (według magazynu „Time”), dwukrotnie sfilmowana, powszechnie uważana za arcydzieło światowej literatury.

Powieść Goldinga opowiada o grupie chłopców w różnym wieku, którzy po katastrofie lotniczej znaleźli się na bezludnej wyspie. Pozbawieni nadzoru dorosłych próbują zrekonstruować normy i zasady społeczne rządzące współczesnym światem, jednak ich ambitne plany boleśnie zostają skonfrontowane z rzeczywistością. Utopijne marzenie głównego bohatera — Ralfa — o zorganizowanym i zgodnym życiu, jakie będą wiedli do czasu przybycia pomocy, obraca się w niwecz. Siła pokonuje dobroć, strach zwycięża rozsądek, tyrania góruje nad wspólnotą.

Bezpośrednim źródłem była dla Goldinga Koralowa wyspa autorstwa Roberta Michaela Ballantyne’a w której trzech angielskich chłopców: Ralf, Jack i Peterkin, rozbitków z zatopionego okrętu, ląduje na tropikalnej wyspie, gdzie natykają się na piratów i ludożerców, lecz przezwyciężają wszelkie przeciwieństwa, wykazując angielską dzielność i chrześcijańskie cnoty.

 Można by powiedzieć, że »Koralowa wyspa« to gniotowata opowieść z morałem, w której być dobrym znaczy być Anglikiem, chrześcijaninem i „fajnym chłopcem” i w której wszelkie zło jest nieangielskie, dzikie i dorosłe. Trzej chłopcy są rozsądni, samodzielni, pomysłowi i pełni cnót, krótko mówiąc: nie przypominają rzeczywistych chłopców.

Samuel Hynes, »William Golding«,
„Literatura na świecie” 1984, z.11

Władca much jest zaprzeczeniem powieści Ballantyne’a. Golding, nie zgadzając się z moralistyką Koralowej wyspy, starał się pokazać, że zło nie jest domeną piratów i ludożerców, ale rodzi się w ciemności ludzkiego serca. Postawę z Koralowej wyspy prezentuje Jack, gdy mówi:

 Ostatecznie nie jesteśmy przecież dzikusami. Jesteśmy Anglikami, a Anglicy są we wszystkim najlepsi.

W podobnym duchu wypowiada się oficer w końcowej partii powieści, lecz obaj są w błędzie — brytyjscy chłopcy to w istocie okrutne i krwawe dzikusy, które obracają wyspę w kupę zgliszcz, niwecząc sen o niewinności.

Władcę much należy czytać jako powieść o wymowie moralnej; przedstawiającą taką koncepcję ludzkiej deprawacji, jaka przystaje do chrześcijańskiej doktryny grzechu pierworodnego, lecz się do niej nie sprowadza. Golding nie wspomina o Łasce czy Bogu; mówi sporo o istocie zła, ale milczy na temat zbawienia.

wladca-much-b-iext3842766

William Golding, Władca much
Wydawnictwo Literackie, 2010
Tłumaczenie: Niepokólczycki Waldemar

Reklamy
Comments
4 Komentarze to “Wiek niewinności. O „Władcy much” Williama Goldinga  ”
  1. Wciąż na mojej liście do przeczytania.

  2. SylwiaP pisze:

    Książka genialna! Samo zło w czystej postaci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: