Czerwony Kapturek, czyli dlaczego wkurzają mnie hollywoodzkie produkcje.

Wiele się ostatnio mówi o baśniach, ponieważ nagle dziecięce opowieści stały się źródłem kontrowersji, brutalności i fantastycznym biznesem w przemyśle filmowym. Wszystkie dziwaczne ekranizacje typu Dziewczyna w czerwonej pelerynie uważam za obraźliwe w stosunku do historii ludowych i sądzę, że jeśli kościół katolicki nie ograbił danej baśni doszczętnie z wiekowej mądrości to te resztki zostały całkowicie zmasakrowane przez producentów filmowych. Brawo.

Każdy chyba zna baśń Czerwony Kapturek, ale niekoniecznie jest świadomy wszystkich wersji, w jakich ta opowieść występuje. Najpopularniejsza to ta opracowana przez braci Grimm, gdzie dziewczyna faktycznie nosi kubraczek, od którego wzięło się jej imię. Pożarta przez wilka zostaje uratowana przez myśliwego. Również jej babcia uchodzi z życiem.

U Charlesa Perraulta ani dziewczynka, ani babcia nie uchodzą z życiem a cała historia ma za zadanie przekazać płynącą myśl moralizatorską, że nie należy zadawać się z nieznajomymi.

We wcześniejszych wersjach makabra zaczyna się znacznie wcześniej, ponieważ wilk każe zjeść Kapturkowi mięso swojej babci i popić jej krwią, a potem nakazuje dziewczynie spalić ubrania w których przyszła i położyć się z nim do łóżka. Kapturkowi udaje się uciec, kiedy symuluje, że musi załatwić potrzebę fizjologiczną na zewnątrz.

W niektórych wersjach wilk zostaje zastąpiony przez wilkołaka, czasami też przez trolla (zwłaszcza w wersjach skandynawskich).

W popularnych adaptacjach mówi się, że Czerwony Kapturek jest małą dziewczynką. Jednakże kolor jej płaszczyka sugeruje, że jest na tyle duża, żeby mieć świadomość ze swojej seksualności (nie mylić z gotowością do takich działań).

Wilk, co oczywiste, występuje w roli archetypu cienia, ciemnej strony ludzkiej natury, która dosłownie pragnie pożreć niewinność. Utożsamiany z mężczyzną z wiadomych względów, rzadziej identyfikowany jest z pedofilem, być może ze względu na fakt, że w czasach kiedy ta baśń powstała nie było niczym dziwnym, że w pełni dojrzały mężczyzna brał sobie za żonę niemal dziecko. Najważniejszym faktem przy okazji mowy o wilku jest fakt, że w tej opowieści spełnia nie tylko rolę archetypu cienia, ale również animusa (czyli męskiego pierwiastka, który występuje w psychice kobiety). Gdyby tak się nie działo, nie udałoby mu się nawiązać kontaktu z dziewczyną, ponieważ nie czułaby ona z nim żadnej więzi i (w zależności od wersji) nie dałaby się wciągnąć w grę, kto dotrze do domu babci pierwszy lub nie zaczęłaby zbierać kwiatów, które bestia jej wskazała.

Postać matki, pojawiająca się jedynie na początku opowieści, wzbudza pewne kontrowersje. Ponownie, w zależności od wersji, każe ona Kapturkowi nie rozmawiać z nieznajomymi lub zwraca jej uwagę jedynie na to, żeby nie potłukła butelki znajdującej się w koszyku. Ta pierwsza wersja pochodzi z nowszych opracowań, prawdopodobnie po to, żeby uderzyć w moralizatorski ton, że słuchanie matek jednak ma swoją przyszłość. Co do drugiej wersji chodzi znowu o seksualizm, ponieważ butelka ma falliczny kształt. Nie posuwałabym się do aż takich wniosków, chociaż… kto ich tam wie? Biorąc pod uwagę kolor płaszczyka dziewczyny jest ona w fazie edypalnej, co oznacza, że traktuje matkę jak rywalkę w kontaktach z ojcem. Gdyby nie była w tej fazie, wróciłaby do domu i powiedziała matce o wilku. Dorosła kobieta wie, jak sobie poradzić z drapieżcą. Babcia jest zbyt stara, a Kapturek – zbyt młoda i niedoświadczona.

Warto wrócić do baśni z dzieciństwa po latach. Warto przypomnieć sobie, którą najbardziej lubiło się w dzieciństwie, bo ona odzwierciedla „problem”, jaki chcieliśmy przepracować jako dziecko. Jeśli ktoś z was chce, mogę wam o tym napisać. Wystarczy, że dacie znać, jaka baśń była waszą ulubioną albo jaką najlepiej pamiętacie, a opowiem wam, co tak bardzo chcieliście przepracować. Ale ostrzegam, prawda może być szokująca i komiczna 😉

Reklamy
Comments
5 Komentarzy to “Czerwony Kapturek, czyli dlaczego wkurzają mnie hollywoodzkie produkcje.”
  1. siaczex pisze:

    U mnie to chyba „Mała Syrenka”. Disney mi zniszczył tę bajkę 😦 Ale to chyba nie jest (na szczęście) wystarczająco stare by się doszukiwać tam mądrości ludowych 😀

    • eM eR pisze:

      Niestety, o niej nic nie jestem w stanie powiedzieć, ponieważ to baśń literacka (czyli taka, która ma jednego autora i posiada jego sygnaturę). Choć mówi się, że Grimmowie napisali jakieś baśnie, to tak naprawdę oni je tylko zebrali i opracowali na potrzeby młodszego odbiorcy.

  2. Lolanta pisze:

    A taka miała być „niewinna” bajka 😉 Co powiesz o Księżniczce na ziarnku grochu?

    • eM eR pisze:

      Też jest Andersena, więc nic z niej psychoanalitycznego nie wyciągnę. No, może poza hejtem autora, który w swoich dziełach mścił się na kobietach, które nim wzgardziły 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: