Kurz i popiół, czyli o dawaniu drugich szans.

Jak niektórzy z was wiedzą Pan Lodowego Ogrodu nie wzbudził we mnie jakiegoś zachwytu, a jedynie frustrację, że po kilku przeczytanych rozdziałach nie dostałam od książki w twarz jakąś porywającą fabułą, która sprawiłaby, że przeczytałabym tę powieść Grzędowicza do końca.

Uparcie się wzbraniałam przed sięganiem po kolejne utwory tegoż autora, ponieważ byłam przekonana, że tylko znowu się zdenerwuję, a zachwytu jak nie było, tak w dalszym ciągu nie będzie. Książki jednak mają pewną magiczną właściwość, za którą kocham je wyjątkowo mocno – zdarza im się wpadać w nasze ręce w odpowiednich momentach życia. Tak też było w przypadku Kurzu i popiołu. Nie mogłam nic porywającego znaleźć w swojej bibliotece w rodzinnym mieście, więc sięgnęłam po Grzędowicza, mówiąc sobie „Co mi tam, a może akurat?”. Możecie się spodziewać, jakie było moje zaskoczenie, kiedy po przeczytaniu pierwszej strony z zapałem zabrałam się za kolejne. Cuda widocznie zdarzają się także w moim przypadku.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch miejscach – w świecie rzeczywistym i w świecie Pomiędzy. Ten ostatni to rodzaj planu astralnego, w którym nawet przedmioty mogą mieć duszę (zwaną Ka). Jest także siedliskiem demonów, marzeń oraz zagubionych dusz ludzkich. Główny bohater Kurzu jest nowoczesnym Charonem. Jeździ motocyklem, strzela z obrzyna i przeprowadza zabłąkanych na Drugą Stronę. Swoje usługi spełnia za obola, który często ma znacznie większą wartość, niż, jak to miało miejsce, w starożytnej Grecji. Spotyka różnych ludzi, nawet wiedźmę i pakuje się w niezłą aferę związaną z Zakonem Ciernia.

Powieść wciąga, choć motyw świata Pomiędzy jest na tym etapie dość mocno oklepany i już mało czym może zaskoczyć. Sądzę, że gdyby nie sposób, w jaki Grzędowicz pisze, byłaby duża szansa, że nie skończyłabym czytać tej książki. Jednakże styl tego autora spodobał mi się na tyle, że zrobię jeszcze jedno podejście do Pana Lodowego Ogrodu, licząc, że tym razem jednak mnie zachwyci.

Reklamy
Comments
3 komentarze to “Kurz i popiół, czyli o dawaniu drugich szans.”
  1. Lolanta pisze:

    Kurcze, no! I znów namieszałaś mi w kolejce do czytania. Jeszcze nie zdążyłam dojść do R. Hobb (choć już blisko) i J. Abercrombie, a tu już Grzędowicz się pakuje do kolejki. Na chama, tak! Okładka go po głowie! Gdzie się wpycha!

    Z Panem Lodowego Ogrodu miałam podobnie jak ty (noo, może trochę bardziej pozytywnie) – bez większych fascynacji. Przeczytałam 3 części z przyjemnością, ale nie takim zachwytem, jak np. w przypadku Rothfussa. Licze wiec na to, ze wybroni się za pomocą „Kurz i popiół” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: