Prince Lestat, czyli nie mam czasu czekać na tłumaczy.

Nie mogę opisać, jak bardzo ucieszyłam się, gdy dotarła do mnie wiadomość, że Anne Rice napisała kolejną książkę z serii Kroniki wampirów. Jak pisałam wcześniej, powieści te miały na mnie ogromny wpływ i niewątpliwie ukształtowały moje oczekiwania co do literatury wampirycznej.

Powieść rozpoczyna się od krótkiego przypomnienia terminologii występującej we wszystkich książkach o wampirach. Jeśli ktoś martwi się, że tę serię przeczytał dawno temu – niech się nie lęka, ponieważ autorka przypomina wiele wątków, które wyparowały mi całkowicie z pamięci.

W Księciu… śledzimy nie tylko poczynania Lestata, ale też innych bohaterów Kronik, jak Armanda, Mariusa, Rose, Davida, Maharet, Benji’ego czy Jesse. Powieść ta jest fantastycznym odzwierciedleniem moich obaw co do współczesnego świata. Wśród wampirycznego społeczeństwa ktoś sieje zagładę, mordując Darem Ognia słabsze jednostki. Większość uważa, że jest to kolejna próba zgładzenia wszystkich posiadających Mroczny Dar. Główni bohaterowie Kronik stali się celebrytami – gdy pojawiają się w miejscu publicznych na kilka sekund zjawiają się fani, którzy robią im zdjęcia telefonami, a kilku głupców nawet decyduje się podszywać pod samego Lestata. Chodzą plotki, że tworzenie nowych wampirów stało się niemal niemożliwe, gdyż po transformacji śmiertelnik staje się czymś na kształt zombie. Wszystkiemu temu towarzyszy tajemniczy Głos, być może faktyczna istota, być może podszept jungowskiego cienia namawiający do zadawania bólu…

Ale nie mam zamiaru zdradzać wam wszystkiego, oczywiście, bo sama nie ukończyłam jeszcze książki, choć już na tym etapie lektury mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest ona sukcesem autorki. Widać, że fabuła powieści jest przemyślana, a poboczne wątki wyjaśniające pewne fakty z wcześniejszych części nie były nagłym olśnieniem Rice, a bardzo konkretnym planem, którego realizacja trochę się opóźniła przez jej nawrócenie. Mam nadzieję, że autorka Kronik wampirów zaakceptowała pewną prawdę – dla większości fanów pozostanie ona królową wampirycznej literatury. Jeszcze jedna istotna myśl nasunęła mi się podczas czytania. Podczas lektury Pokuty niezwykle brakowało mi bogatych opisów Anne Rice, za które ceniłam ją równie mocno, jak za historie, które powstały z jej rąk. Dzięki Bogu, w Księciu Lestacie autorka wraca do swojego niesamowitego stylu i czyni przez to dobrą książkę niemal doskonałą.

Przeczytajcie. Jeśli musicie, poczekajcie na tłumaczenie. Ja nie wytrzymałam i choć czytanie po angielsku przychodzi mi nieco trudniej, niż w języku ojczystym przyznaję, że nie żałuję swojej decyzji. Mam nadzieję, że tłumaczenie się pojawi szybko i że jak najwięcej osób będzie mogło powrócić do świata Kronik wampirów.

Reklamy
Comments
4 Komentarze to “Prince Lestat, czyli nie mam czasu czekać na tłumaczy.”
  1. Ja mam cichą nadzieję, że Rebis kupił już prawa do Księcia, ale nie każe mi na niego tyle czekać, co na „Wilcze przesilenie”. Pewnie poradziłabym sobie z angielską wersją (chociaż te bogate opisy…) ale ubzdurałam sobie posiadanie całej Rice po polsku na półce w ten mrocznej oprawie Rebisu (oby nie zepsuli!).
    Fakt, :Pokuta” odbiega od charakterystycznego stylu Rice, ale razem z kuszeniem stanowiło dla mnie świetną lekturę, gdyby jeszcze historia nie została urwana.
    Polecam Ci też cykl o wilkołakach – nie czytałam 2 tomu, ale „Dar wilka” mnie zachwycił, bo Anne wraca właśnie do tego kwiecistego języka 🙂

  2. Lestat ❤ Od wzmianki o wydaniu angielskim tak się zbieram powoli do nadrobienia kronik 🙂

  3. Dorota pisze:

    Przeczytałam wszystkie części i do dziś czekam na jakieś informacje kiedy i kto wyda Księcia Lestat, nigdzie nie ma wiadomości na ten temat, a nie porwę się na czytanie w j, ang, za słabo mi idzie. Macie może jakieś wieści na ten temat??

    • eM eR pisze:

      Niestety, mnie na ten temat nic nie wiadomo. Można napisać do wydawnictwa (REBIS) czy planują wydawać, bo oni mają chyba wykupione tłumaczenia. Ale kolejnej części Daru wilka też już nie wydali, więc mam obawy, że nie są zainteresowani 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: