Podatek, czyli jakie świetne książki znajdują przyjaciele.

Jak to mówią: „Do trzech razy sztuka”. W końcu, za trzecim razem udało mi się przeczytać całość Podatku. Książka ta podążała za mną w różne miejsca – od konnego obozu w Rekowie, przez Bielsko aż do Krakowa. I dopiero w Krakowie dane mi było ukończyć lekturę, niedługo po tym, jak odszukałam ją w taniej książce. Nie chcę w żadnym razie dać do zrozumienia, że powieść ta jest trudna czy nudna. Po prostu nigdy nie starczyło mi czasu, żeby poznać zakończenie – bo to wyjazd do domu albo przekroczony termin na Rajskiej… I tak czekałam w sumie trzy lata, żeby poznać finał Podatku.

Mam jakoś ostatnio szczęście do tej specyficznie dowcipnej fantastyki. Bohaterką Podatku jest Monika, rusałka, która pracuje w Urzędzie Skarbowym. Tym DRUGIM Urzędzie Skarbowym, ściągającym podatki od magów, smoków i innych stworzeń, o których zwykłoczłek nie ma prawa wiedzieć. Towarzyszą jej Niemiec Jens, wodnik Ślipiak i żaby. Niestety, pewne zlecenie przysparza im więcej problemów, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. W całą sprawę zostaje wmieszana nie tylko warszawska mafia czy wampiry, ale nawet Tajne Służby Magiczne.

Powieść ta jest dowcipna i pełna nawiązań do popkultury, zwłaszcza do amerykańskich filmów o gangsterach. Czyta się tę książkę niezwykle szybko, choć miejscami można odczuć, że autorka miała pewien problem, żeby dalej rozwijać fabułę i przez te fragmenty człowiek może się przemęczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że Podatek wypełniony jest specyficznym humorem, epicki bijatykami i nieprzesłodzonym wątkiem miłosnym.

Każdy kto potrzebuje przerwy od poważnych lektur uzna powieść Wójtowicz za świetną odskocznię. Brawa dla autorki za wprowadzenie swoistego luzu do polskiej fantastyki. Polecam, z pełną odpowiedzialnością.

podatek-b-iext8606964

Milena Wójtowicz

Podatek

Wydawnictwo Fabryka Słów, 2009

Liczba stron: 319

Reklamy
Comments
6 Komentarzy to “Podatek, czyli jakie świetne książki znajdują przyjaciele.”
  1. Lolanta pisze:

    Poza tym, ze zdjęcie (to pierwsze, nie okładka) kojarzy mi się z Kim Kardiszan 😀 to recenzja brzmi jak coś dla mnie. Juz kiedyś zaufałam i przeczytałam „Imię Wiatru” za twoim „poleceniem”, wiec myślę, ze i tym razem się nie zawiodę, choć to widać troszkę inny typ fantastyki.

  2. Marta pisze:

    A za mną ta książka chodzi już od czasów szkoły średniej, kiedy to namiętnie zaczytywałam się w Sapkowskim i Pilipiuku 😀 Ostatnio nawet sobie o niej przypomniałam i chyba w końcu zdecyduje się ją przygarnąć 😛

  3. Agnieszka pisze:

    Zachęciłaś nie – książka dodana do listy „do upolowania i przeczytania” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: