Strach mędrca, czyli o wątpliwej przedsiębiorczości polskich wydawców.

Ile jest takich książek, które w krajach anglojęzycznych bez problemu mieszczą się w jednym tomie, a w Polsce rozwleka się tę biedną powieść na dwie części, z dziwnie urwaną fabułą? Spotkałam się z tym dopiero kilka razy, ale obawiam się, że ten nowy trend wcale nie ma na celu podniesienia wygody czytelnika, a jedynie wyciągnięcie od niego jak największej ilości pieniędzy. Proceder ten być może by się opłacał kilka lat temu, kiedy książkowe piractwo dopiero stawiało w Polsce pierwsze kroki, a o czytniku e-booków myślało się jak o wynalazku szatana, który zabije papierową książkę.

Zrozumiałym jest fakt, że w naszym cudownym kraju każdy chce zarobić jak najwięcej, zwłaszcza wydawcy, ponieważ rynek książki leży i kwiczy, zarzynany przez ignorancję i dziwne adaptacje filmowe, co jednak nie usprawiedliwia czystego skąpstwa, jakim się niektórzy kierują.

Dwie książki zamiast jednej to brak liczenia się z większymi kosztami – projekt dla dwóch okładek, skład dla dwóch książek, czasami osobna korekta (przy założeniu, że chce się dwa tomy wypuścić w jednym czasie), wzrastające koszty promocji i większego ryzyko, że nakład się źle rozejdzie. A wszystko po to, żeby z czytelnika zedrzeć zamiast 40 złotych około 80, z czego i tak większość zjedzą księgarnie narzucając marżę z kosmosu.

Ale miałam zająć się Strachem mędrca, a nie pomstowaniem do nieba. Jest to drugi tom (albo dla tych, którzy zetknęli się z polskim wydaniem, drugi i trzeci tom) Imienia wiatru Patricka Rothfussa. W tej części Kvothe kontynuuje swoją opowieść życia, gdzie zostaje zmuszony opuścić Uniwersytet na jeden semestr. Wyjeżdża on do Severen, gdzie ma pomóc Maerowi  w zdobyciu żony. Ponieważ nasz protagonista pochodzi z rodu Edema Ruh, wędrujących komediantów, bardów i aktorów, bez trudu potrafi wychwalać w sposób niebanalny płeć niewieścią. Niestety, zajęcia Kvothego na dworze wkrótce przybierają zupełnie inną formę, gdy wyrusza wraz z najemnikami na poszukiwanie bandytów, pustoszących ziemie Maera.

Jest to drugi dzień opowieści Reshiego, gdzie śledzenie grabieżców to dopiero sam początek historii. Jak nasz Bezkrwisty wylądował w królestwie Feluriany? Czy uczenie się sztuki walki Ketan okazało się właściwym pomysłem? Nie zdradzę Wam, oczywiście, odpowiedzi na te pytania, ale mogę wyrazić głęboką nadzieję, że trzeci tom, z roboczym tytułem The Doors of Stone, dorówna poprzednim częściom i równie mocno rzuci czytelnika w zagmatwaną fabułę powieści.

Na takie książki z gatunku fantasy czeka się lata, czytując mniej udane wytwory, ale kiedy już się po nie sięgnie… Całe to poszukiwanie i frustrujące oczekiwanie wydają się tylko chwilą.

Reklamy
Comments
3 Komentarze to “Strach mędrca, czyli o wątpliwej przedsiębiorczości polskich wydawców.”
  1. Lolanta pisze:

    Podobało mi się, ze Kvothe wyjeżdża na pewien czas i ma inne przygody poza Universytetem. I mimo objętości, czytało się świetnie. Nie mogę się doczekać kolejnej części, ale obawiam się, ze autor będzie nam kazał długo czekać Za to niedługo wyjdzie nowelka o Auri 🙂

  2. siaczex pisze:

    Prawda z tym dzieleniem na tomy. Plaga dotknęła też komiks: ostatnio jak czytałam „Kanon graficzny”, którego pierwszy tom podzielono na dwa (a w oryginale to trzy opasłe tomiszcza!), właśnie sobie zdałam sprawę, że to zabieg marketingowy i to tak jawny, że aż w oczy kole. Nie da się go wyjaśnić troską o poręczność wydania, bo to i tak klocek A4, do damskiej torebki nie wejdzie. Z drugiej strony węszę też spisek asekuracyjny: skoro nigdzie nie mogę znaleźć ani wzmianki o wydaniu w Polsce kolejnych części, może to być też oszczędzanie na ewentualnym niewypale. Kto ich tam wie. Tak czy siak, nie lubię, jak ktoś próbuje jawnie mnie wykorzystać materialnie. Fe.

  3. eM eR pisze:

    Szkoda tylko dużo starszych czytelników, którzy nie znają angielskiego i nie wiedzą, jak piracić książki. Oni są zdani tylko na łaskę wydawców albo na szczęście, że jakaś książka akurat będzie dostępna w bibliotece.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: