Zawód: Wiedźma, czyli białoruskie poczucie humoru.

Polowałam na książkę Gromyko dość długo, więc zdążyłam sobie wyobrazić kilkanaście wersji, jak jej treść będzie wyglądać. Czego się spodziewałam (tylko kilka, najbardziej skrajnych wersji):

1. Protagonistki, która będzie kobiecą wersja Geralta z Rivii i jedną ręką położy ziołami/magią każdego, kto tylko krzywo na nią spojrzy.

2. Równie popieprzonej wiedźmy, jakie mi przyszło poznać w ciągu mojego krótkiego życia.

3. Laski z wścieklizną macicy, która będzie palić kościoły za to, co zrobili w Salem.

Co dostałam:

1. Laskę, która jest bardziej nieogarnięta życiowo, niż ja (brawo, to wymaga wysiłku i talentu).

2. Wampiry, które nie błyszczą (i nie mordują na potęgę).

3. Całkowitą ciamajdę (porównywalnie do jednej z moich prowadzących na studiach – kolejne osiągnięcie).

4. Towarzysza wilka, który brzydzi się serem.

5. Epizodyczną dentystkę.

6. Białoruskie poczucie humoru (taka wschodnia wersja Pratchetta w spódnicy).

Wolha tak bardzo przypomina mi moją własną osobę, że aż zgrzytam zębami, kiedy czytam o jej przygodach i zachowaniu wobec innych ludzi. Jest dziamdziarą (tak mnie zawsze nazywał tata, kiedy czegoś nie potrafiłam zrobić), jej włosy mają własne życie, jej koń ma gdzieś, czego ona chce, a jej dalsza przyszłość… Cóż, stoi pod znakiem zapytania.

Zawód: Wiedźma to książka przezabawna, dziwna, nietypowa i chaotyczna. Polecam przeczytać, śmiać się do łez i udawać, że to nie o własną nieporadność chodzi.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Zawód: Wiedźma, czyli białoruskie poczucie humoru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s