Opowieść podręcznej, czyli „orwellowskie piekło kobiet”

Bardzo bałam się sięgnąć po tę książkę, ponieważ przyczyną mojej antypatii do powieści jest często wściekłość na głównych bohaterów. Miałam tak z Domem Augusty, więc Kot bez głowy od razu mnie ostrzegła, że Opowieść podręcznej może wywołać u mnie te same uczucia… Ale ja tak bardzo chciałam dać Margaret Atwood szansę, żeby jej proza mnie powaliła. I udało się.

Ta recenzja nie będzie euforyczna. Czuję się niezwykle przygnębiona po lekturze Opowieści, bo w niej zapisany jest mój najgorszy koszmar – przymus uległości, który wcale nie wydaje się taki odległy.  Nie chodzi mi tylko o uległość kobiet wobec mężczyzn, ale oto, że ludzka natura już taka jest, że nie ma dla niej większej pokusy, niż kontrolowanie drugiego człowieka bez żadnych konsekwencji.

Tę antyutopię poznajemy oczami Fredy. Nie jest to jednak jej prawdziwe imię. Otrzymała je ona po swoim Komendancie, żeby wiadomym było, do kogo należy. Kobieta ta jest Podręczną, której zadaniem jest urodzenie dziecka Komendantowi i jego żonie. W świecie tym wszystko podlega silnym regulacjom, a jedynym akceptowanym celem seksu jest prokreacja. Kobiety są przydzielane mężczyznom jako nagrody za przysłużenie się państwu. Geje, żydzi czy księża są brutalnie mordowani, a ich okaleczone ciała stanowią stały element „dekoracji” Muru. Dla kobiet nie ma żadnej ucieczki z tej sytuacji. Nawet samobójstwo nie wydaje się możliwe, ponieważ do rąk nie wolno brać im noży, okna nie otwierają się na tyle, żeby można przez nie wyskoczyć, a elementy, na których można by się powiesić są całkowicie usuwane z pokojów.

Podczas opisu rzeczywistości Freda zdaje się stać gdzieś całkiem z boku. Jakby nie dowierzała, że taki kształt świata jest w ogóle możliwy.

Zaczęłam się bać, że coś takiego może się przytrafić nam, Europejkom, bo w krajach muzułmańskich coś takiego prawie ma miejsce, a ekspansja tego wyznania sięga przecież swoimi mackami coraz dalej, ku coraz większym ilościom ludzi.

Reklamy
Comments
One Response to “Opowieść podręcznej, czyli „orwellowskie piekło kobiet””
  1. Nati pisze:

    Zaciekawiłaś mnie, będę musiała przeczytać! 🙂

    A skoro już o kobietach – zapraszam na konkurs http://natithinkpink.com/2014/02/gorshka/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: