Odrodzona Susan Sontag

„Ta, od której próbuję uciec w towarzystwo innych ludzi. Ta leniwa. Ta, która śpi, a jak się zbudzi jest ciągle głodna. Ta, która nie lubi się kąpać ani pływać i nie umie tańczyć. Ta, która chodzi do kina. Ta, która obgryza paznokcie. Mówcie na nią Sue”. Tak, w jednym ze swych wpisów, charakteryzuje siebie Susan Sontag, amerykańska pisarka, reżyserka i krytyczka społeczna.

Kochająca i porzucana, matka, żona i kochanka, intelektualnie dojrzała i dziecięco naiwna, wulgarna i pokorna. Taka S.S. rodzi się na naszych oczach. Dzienniki Sontag wznoszą się ponad chronologiczny zapis epizodów życia; przepełnione refleksjami, recenzjami książek i filmów, uwagami na temat ówczesnego życia społecznego, ulubionymi cytatami, listami książek do przeczytania  — stają się swoistym strumieniem świadomości, który autorka traktuje jako „spłacanie długu pamięci”. Wraz z S.S. przeżywamy młodzieńcze zauroczenia, konflikty z matką, pierwsze homoseksualne kontakty, czy trudności związane z macierzyństwem.

Nie jestem entuzjastką tego typu literatury, staram się nie wkraczać na teren prywatny pisarzy, ponieważ jest to dla mnie, w pewnym sensie, obdzieranie ich dorobku z magicznej zasłony. Kiedy autor zostaje uczłowieczony, jego historie stają się wymysłem intelektu. Bezosobowość literatury jest mi potrzebna do przeżywania, do naiwnego wyobrażenia „poety natchnionego”, którego trans zostaje brutalnie przerwany wraz z nadaniem mu twarzy, a on sam staje się rzemieślnikiem, marionetką żonglującą słowami.

Do tej pory udało mi się przeczytać jedynie kilka biografii, lecz ta pozycja jest dla mnie wyjątkowa. Nieczęsto zdarza mi się przeżywać wraz z podmiotem, a w tym przypadku co drugą stronę śmiałam się do łez, bądź popadałam w głęboką depresję (i również płakałam). A zważywszy na to, że lektura zajęła mi kilka dni, wciąż jestem emocjonalnie rozhuśtana.

Jest to pierwszy z trzech planowanych tomów dzienników, obejmujący lata 1947-63. Z wypiekami na twarzy oczekuję kolejnych tytułów.

Kotbezgłowy

Sontag-Odrodzona

Reklamy
Comments
One Response to “Odrodzona Susan Sontag”
  1. Zgred pisze:

    Chyba się skuszę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: