Księga Cmentarna, czyli optymistycznie o śmierci.

Jak pisałam kilka postów wcześniej, moja przygoda z Gaimanem zaczęła się właśnie od Księgi Cmentarnej  i szczerze przyznaję, że jak do tej pory jest to powieść, która najbardziej mi się spodobała.

Nie często udaje mi się wytłumaczyć, na czym polega fenomen danej książki, ale w tym przypadku nie mam wątpliwości, że chodzi o samą istotę śmierci, która zawsze kojarzy nam się z czymś smutnym i przerażającym. Księga Cmentarna serwuje nam zaś coś zupełnie odwrotnego – pokazuje, że zawieszenie między światem żywych i umarłych w osobie Nikta Owensa, wcale nie musi być okropnym doświadczeniem, ale powodem, żeby na śmierć spojrzeć inaczej.

Nikt Owens jest takim samym chłopcem, jak każdy – z paroma małymi wyjątkami. Zamiast w domu, mieszka na cmentarzu, uczy się trochę bardziej pożyteczniejszych rzeczy, niż przeciętne dzieci (Strachu, Znikania i Wędrówki w snach), a także ukrywa się przed tajemniczym mordercą o imieniu Jack.

Sytuacja, w jakiej znalazł się Nikt Owens złamałaby niejednego twardziela – w jedną noc stracił całą swoją rodzinę, musi pozostać na cmentarzu, żeby nie paść ofiarą morderstwa, a na dodatek nie ma tam nikogo, kto zrozumiałby jego naturę całkowicie, ponieważ nie jest on martwy, ale dla potrzeb poruszania się po swoim nowym domu, także daleko mu do bycia w pełni żywym. Powieść jednak nie traktuje o płonącej w małych trzewiach Nika żądzy zemsty ani o tym, jak bardzo mały cierpi. Opowiada o tym, jak można odnaleźć się w całkowicie absurdalnej sytuacji i wynieść z niej korzyści.

Z tego chłopca powinna brać przykład większość ludzi, bo nie ogląda się on za siebie, nie zatruwa własnych myśli negatywnymi emocjami i nie rozpamiętuje. Akceptuje wszystko takim, jakie naprawdę jest, niczego nie analizując. To jest największa przewaga tej książki nad innymi – bohater, któremu tak łatwo przychodzi coś, czego zwykłemu człowiekowi trudno jest się nauczyć nawet po kilkudziesięciu latach życia.

Reklamy
Comments
One Response to “Księga Cmentarna, czyli optymistycznie o śmierci.”
  1. zajeckicajec pisze:

    czytałam ją kilka lat temu, no i cóż tu dużo pisać… Neil Gaiman to mój ulubiony autor 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: