Dom dzienny, dom nocny, czyli zapis moich młodzieńczych wspomnień.

Każdy ma taką książkę, która oprócz zapisanych w niej słów, przechowuje także nasze własne wspomnienia. Wnikają one w strony i noszą ten specyficzny zapach, ten nastrój – trochę słodko-gorzki, za którym jednocześnie się tęskni a do którego ma się nadzieję nigdy nie wrócić. Z każdym słowem wraca coraz wyraźniejszy obraz tego, jak wtedy było i jak się wtedy czuło. Dla mnie taką książką na zawsze pozostanie Dom dzienny, dom nocny. To zapis mojej pierwszej miłości, jeszcze naiwnej i niezwykle intensywnej, choć treść tej powieści nie ma z takimi uczuciami wiele wspólnego.

Książka Tokarczuk nauczyła mnie, że włosy przechowują wspomnienia i dlatego noszenie peruki wymaga niezwykłej siły. Z tego samego powodu nie wolno w niej spać – żeby nie śnić cudzych snów. Jeśli o czymś bardzo chcesz zapomnieć – zetnij włosy. Czasem tylko to jest w stanie mnie uratować przed czystym szaleństwem, często później myślałam.

Podobało mi się, że ta książka nigdy nie stawia ani sobie, ani tym bardziej czytelnikowi żadnych granic. Opowiada o czarnym ptaszysku, które trawi umysł człowieka, o zapachu śmierci i nawet o świętej, która została ocalona przed małżeństwem dzięki twarzy Chrystusa, po tym, jak zastąpiła jej własną. I oczywiście słynny przepis na tort z muchomora czerwonego.

Nie chcę Domu dziennego, domu nocnego zasypywać banałami, bo byłaby to zbrodnia nie tylko na samej książce, ale przede wszystkim na moich wspomnieniach i wrażeniach, które bledną za każdym razem, kiedy po nią sięgam. Uczucie, które teraz mi doskwiera, kiedy wracam do tej powieści, do tych wspomnień jest dla mnie najbardziej precyzyjną definicją nostalgii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: