Cmentarz w Pradze, czyli jak wydawca strzelił sobie w kolano

Jeśli spodziewacie się, że w swoich wynurzeniach na temat tej książki zawrę przede wszystkim zwroty takie jak: „antysemityzm”, „Protokoły Mędrców Syjonu”, czy też „spiskowa teoria dziejów”, jesteście w błędzie. Jest rzecz, z którą nie potrafię sobie poradzić, a na którą (jako zdeklarowana choleryczka), reaguję bardzo gwałtownie. Tył okładki książki, zasypany opiniami ludzi, których w większości przypadków nie znamy (ale podpisy pod ich nazwiskami typu „New York Times” utrzymują nas w przekonaniu, że są to jednostki wybitne), patronatami medialnymi czy krótkimi streszczeniami lektury o charakterze czysto opiniotwórczym. Ten ostatni sposób zagospodarowania tyłu okładki okazał się bardzo krzywdzący dla Cmentarza w Pradze Umberto Eco, ale o tym za moment.

O samej książce z typograficznego punktu widzenia trzeba powiedzieć, że została złożona z pomysłem. Posługuje się kontrastami różnych krojów pisma, który jest kluczowy dla występujących w tym utworze typów narracji. Nie jest to jednak kontrast, który razi czytelnika, a jedynie świadczy o kompetencji i kreatywności składającego tekst. Jeśli ktoś z was nie interesuje się zbytnio typografią, zaznaczę jedynie, że sposób złożenia książki może zaważyć na tym, jak się nam ją czyta. Jeśli krój pisma jest bezszeryfowy (jak np. Arial), czytamy wolniej, jeśli interlinia (czyli przestrzeń między wersami) jest nieodpowiednio dobrana do stopnia pisma (jego wysokości) nasze oko szybciej się męczy i często nasz wzrok „nie trafia” w odpowiedni wers np. przy dzieleniu wyrazów.

Ale zaczęłam o opisie książki z tyłu okładki. Każe on zwrócić uwagę czytelnikowi na konkretne rzeczy (antysemityzm), pomijając całkiem głębszy charakter Cmentarza. Nie powiem, że ta książka nie porusza takich tematów, bo robi to, ale w zupełnie innym celu.  Antysemityzm, teoria spiskowa dziejów czy te nieszczęsne „Protokoły Mędrów Syjonu” mają być jedynie tłem dużo ważniejszego przekazu – jak rodzi się i rozrasta w człowieku nienawiść w najczystszej postaci, a także, jak ludzki umysł radzi sobie z traumami. Opis z tyłu okładki miał mieć charakter nieco tajemniczy, intrygujący, podczas gdy na mnie zadziałał odpychająco. Prawdopodobnie nie przeczytałabym tej książki, a już na pewno jej nie kupiła, gdyby nie fakt, że dostałam ją w prezencie. Jakże przyjemnie się rozczarowałam, coraz bardziej rozsmakowując się w tej powieści.

Niektórzy powiedzą, że książka powinna obronić się sama… Niech tak będzie, ale zamiast spłycającego opisu, dajcie na tył okładki fragment powieści. Jeśli jest dobra – sprzeda się. Jeśli nie… Do diabła z nią.

Pozdrawiam, eM Er.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: